Depresja to ostatnio bardzo modne słowo.

broken

“Mam depresję”. Od ilu osób słyszałeś to w momencie, w którym mieli zwyczajnie gorszy dzień? Tłumaczenie depresją niezbyt dobrego samopoczucia stało się ostatnio bardzo popularną praktyką. Czemu nie możemy mówić po prostu, że to nie jest nasz dzień?

Początkowo chciałam wstawić jako obrazek tego posta jakiś banalny stock ze smutną kobietą siedzącą pod ścianą, jednak takie przedstawienie problemu wydało mi się jednak mało trafne. Depresja to nie stan, przy którym siedzi się w kącie, wpierdziela lody i rozpacza, że nas właśnie rzucił partner, a szef nie chciał dać nam podwyżki. Depresja wygląda dokładnie tak, jak przedstawia ją powyższa grafika. Nie zdobywa się jej w przeciągu dwóch dni i nie mija po dwóch kolejnych. 

Powinnam zacząć chyba od tego, czym depresja różni się od chwilowego dołka. Najpierw nic nie sprawia jakiejś wyjątkowej, długotrwałej radości. Później zaczynamy w siebie wątpić i podważać swoją wartość. Prowadzi to do odizolowania się i powolnego tracenia chęci do życia, obwiniania się i problemów ze snem. W efekcie końcowym przestajemy nawet dbać o siebie i swoje otoczenie, bo jest nam zwyczajnie wszystko jedno. Mimo tego, mało kto przyzna się, że coś faktycznie się dzieje, twierdząc, że wszystko jest w porządku – nie chcąc nawet pomocy specjalisty. A depresja niestety jest chorobą wymagającą farmakologicznego leczenia, inaczej może doprowadzić do naprawdę paskudnych konsekwencji.

Czemu więc ludzie wmawiają sobie i innym depresję? Ciężko stwierdzić. Możliwe, że jest to chęć zwrócenia na siebie uwagi lub zwykła nieświadomość. Jeszcze popularniejszym zachowaniem jest mówienie komuś, kto jest przygnębiony, żeby… nie było mu smutno. Serio ludzie? To nie działa w ten sposób. Ani na kogoś, kto jest zdołowany, ani tym bardziej na kogoś, kto ma depresję.

Zdarzyło Wam się kiedyś płakać dlatego, że skończyły się płatki kukurydziane? A może znacie wszystkie powiedzonka wróżek z Polsatu, bo nie możecie spać po nocach? Wykręcaliście się ze spotkań ze znajomymi, których bardzo lubicie, bo po prostu nie mieliście ochoty na kontakt z innymi ludźmi (od kilku miesięcy)? Niedobrze Wam na myśl o tym, że trzeba wyjść z domu i użerać się z przypadkowymi osobami? Od miesiąca przekładacie umycie podłogi, bo przecież nic się nie stanie, jeśli zrobicie to jutro, a dzisiaj kompletnie nie macie na to siły, chociaż nawet nie wyszliście z łóżka?

Można nazywać to różnie. Fobia, nerwica, lenistwo, histeria… Taka właśnie jest rzeczywistość człowieka cierpiącego na depresję. I tak, powinien się leczyć.

Advertisements

One thought on “Depresja to ostatnio bardzo modne słowo.

  1. mefistowy January 22, 2017 / 11:07 pm

    Zgodzę się z tym postem poza leczeniem farmakologicznym. Jako osoba, która walczy z depresją powiem tylko tyle, że depresja to problem psychiczny i żadne leki jej nie wyleczą. Własna motywacja i wewnętrzna siła to lek, który musimy sami sobie zaaplikować. 😉

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s